Co do czego pasuje – czyli tenisowa sesja zdjęciowa

Biżuteria "Co ja narobiłam?"

Kiedy po raz pierwszy obejrzałam z bliska ciuchy szyte przez Justynę Ołtarzewską, zachwyciłam się niezwykłą konstrukcją tych ubrań. Sposób, w jaki Justyna tnie i potem zszywa materiał jak dla mnie jest inżynieryjnym przedsięwzięciem. Świetnie to potem wygląda na figurze!

Mam nadzieję, że po zdjęciach widać, że wszyscy znakomicie się bawiliśmy. Nie będzie natomiast widać tego, że sesja przypominała mecz tenisowy. Po jednej stronie studia pozowały modelki, a po drugiej stronie wisiał ogromny ekran, na którym po każdym strzelonym ujęciu pokazywało się zrobione właśnie zdjęcie. Artur Kos (autor zdjęć) był jedyną osobą, która patrzyła do przodu. Cała reszta kręciła głowami z lewa na prawo, z modelki na ekran, mało nam się szyje nie wykręciły…

Ubrania: Justyna Ołtarzewska (www.oltarzewska.pl), foto: Artur Kos, modelki: Joanna i Magda Agencja Diam, fryzury: Adrian Rączka, make-up: Daniela Radkiewicz, biżuteria: Co ja narobiłam?

Have fun!

I jeszcze garsteczka tego co tygrysy lubią najbardziej, czyli zdjęcia the making of :-)

To nie jest fryzura na jeża, to dopiero będzie fryzura!

Atrybuty absolutnie niezbędne do wytężonej pracy!

Artur Kos - człowiek, który ukrywa twarz za aparatem... :-)

Moje ulubione zdjęcie - profesjonalne puszczanie wiatrów!

To absolutnie zadziwiające ile razy trzeba było poprawiać fryzury!!! Adrian Rączka miał pełne ręce roboty...

Pokaż, ach pokaż, ładnie wyszło? :-)

Komentarz wpisz tutaj: