Fashion Week w Łodzi – bardzo subiektywna relacja

Co ja narobiłam? na Fashion Week

Długo się zastanawiałam, czy w ogóle robić ten wpis.
Jest bowiem niemożliwością oddać charakter tej imprezy bez zdjęć, i to wielu zdjęć. A tych niestety zbyt wiele nie narobiłam…

byłam zaskoczona ogromną ilością odwiedzających

Jadąc samotnie do Łodzi na Fashion Week nie wiedziałam co robię, rychło jednak zrozumiałam swoje kretyństwo gdy doszło do mnie, że będę musiała cztery bite dni spędzić w przestrzeni 4 metrów kwadratowych prosząc sąsiadów o pilnowanie staffu kiedy zachce mi się do łazienki… Co gorsza nie mogłam chodzić na pokazy, ani też za bardzo ganiać z aparatem. Więcej sobie tego nie zrobię, przysięgam! Stałam się bowiem absolutną fanką tej imprezy i bardzo chcę więcej!

Co ja narobiłam? zaprasza...

agrafki pozowały do zdjęć niezliczoną ilość razy

W atmosferze Fashion Week’a czułam się jak ryba w wodzie. Jak w kalejdoskopie przewijały się przed oczami kolorowe (jak mówię kolorowe, to wyobraźcie sobie najbardziej kolorowe jakie mogą być) postaci, ludzie którzy przyszli tam bo należy tam być, lanserzy, pozerzy, znajomi królika, wybitnie kreatywne jednostki, śliczne laleczki, bladzi chłopcy (jedna moja znajoma tak określiła ten typ: „wygląda jakby biegł do łazienki z niestrawnością i bał się że nie doniesie”), zwykli ludzie, niezwykli ludzie i każdy inny gatunek.

Ogromną przyjemnością było patrzeć na zadbane osoby płci wszelkiej, które dołożyły starań aby wyglądać modnie, estetycznie i oryginalnie.  Nie ma przesady w określeniach, że łódzki Fashion Week to święto mody. Bardzo mnie jednak dziwi, że tak mało jest w necie zdjęć tych najbardziej „pojechanych” ludzi – większość serwisów deklaruje, że chce pokazać ludzi „ubranych” a nie „przebranych”. Kompletnie się z tym nie zgadzam, bo uważam, że to właśnie tacy stanowią słodycz i koloryt tego świata. Poza tym to oni właśnie kreują trendy w modzie, które wydarzą się dopiero za kilka lat, to oni zmieniają nam głowy i powodują myślenie że „może aż tak ekstrawagancko to nie, ale gdy się weźmie trochę to może być ładne”. Każdy z nas ubrany według dzisiejszej mody mógłby być odpowiednią ilość lat temu uważany za takiego kolorowego ptaka.

.

agrafki Co ja narobiłam? na fenomenalnych ciuchach www.dvorus.pl

Nogi i torebka: Ania Styczeń antbags.pl/mystrium

Poza tym piętnowanie lansu uważam za niewłaściwe, bowiem gdyby lans i próżność zniknęła z tego świata, to nie byłoby się z czego śmiać! Na FW pojawiła się pewna pani, która zakasowała wszystkich właścicieli piesków obecnych na sali, bowiem przyszła ze… świnką! Świnka wydawała z siebie raz na jakiś czas rozdzierający kwik, który echem odbijał sie po całej hali targowej. Świnka miała pomalowane na różowo raciczki a jej pani z wielką ufryzowaną głową, niesamowitym makijażem i stosownym ubiorem pożyczyła ją do zdjęcia pewnemu panu. Pan został sfotografowany, zdjęcie latało na facebooku i zbierało stosowną ilość pomyj, zgrozy, potępienia, zazdrości, i innych emocji. Serdecznie współczuję różowej pani od świnki, że lans się kompletnie nie udał i przypadkowe zdjęcie odebrało jej to co zaplanowała dla siebie… :-)

foto: Bastek Czernek www.bastekczernek.pl

foto: Bastek Czernek www.bastekczernek.pl

foto: Bastek Czernek www.bastekczernek.pl

foto: Bastek Czernek www.bastekczernek.pl

foto: Bastek Czernek www.bastekczernek.pl

 

 

Komentarz wpisz tutaj: