Późne rokokoko – czyli moda na bogato

Barokowa biżuteria "Co ja narobiłam?" 1

Niezliczoną ilość razy powtarzam, że kocham przesadę! Ale trochę zajęło mi czasu, żeby wpasować się z moją biżuterią w najmodniejszy trend tej jesieni – barok. Myślę, że to trend dla odważnych i niestety nielicznych. Nie da się tego nosić do biura, choć gdy to napisałam to zawisły mi palce nad klawiaturą i pomyślałam, że jednak mogłoby być ciekawie… Z doświadczenia widzę, że Panie lubią się same podzielić na te „srebrne” i te „złote” – ma to związek z kolorytem cery i typem urody. Do noszenia złota trzeba się albo urodzić, albo porządnie przygotować. Spróbować warto, bo efekt jest piorunujący! Dzisiejsza odmiana baroku pozostawia sporo swobody zarówno w doborze tkanin jak i dodatków. Wcale nie trzeba się obwieszać prawdziwym kruszcem, wręcz przeciwnie – ma być zabawa materiałami na potęgę. Do swoich bransolet i naszyjników użyłam silikonu, skóry, agrafek oraz potężnej ilości metalu, szkła i plastiku. Złoto jest tu tytularne.

Zdjęcia, które tutaj prezentuję pozbierałam z różnych miejsc. Kreacje pochodzą od: Aquiliano Rimondi, Balmain, Dolce & Gabbana, Giles, Mary Katrantzou oraz Marchesa. Pomieszane nie wstrząśnięte.

Złota biżuteria „Co ja narobiłam?” jest dostępna w butiku Rina Cossack, ul. Mokotowska 73 w Warszawie.

Komentarz wpisz tutaj: